Przejdz do tresci glownej
Aktualności i Wydarzenia

7 liczb, które pokazują, jak poważny jest tegoroczny kryzys wodny w Polsce

9/9/2026

W tym roku zdjęcia z wakacji to często... zdjęcia wyschniętych zalewów czy rzek, takich jak Wisła, Bug czy Narew, z krytycznie niskim z poziomem wody. Skalę kryzysu wodnego w Polsce oddają też konkretne liczby, obrazujące jak duża część naszego kraju została dotknięta suszą.We wrześniu do szkół podstawowych województw podlaskiego, lubelskiego i podkarpackiego powraca projekt „Kropla wiedzy, czyli zmiana postaw społecznych poprzez niebiesko-zielone szkoły w Polsce Wschodniej", a wraz nim szkolenia dla nauczycieli, prowadzone przez ekspertów organizacji fundacja Rodzice dla Klimatu i fundacja Instytut na rzecz Ekorozwoju, finansowane przez Fundusze Europejskie i NFOŚiGW.

 Autorzy projektu widzą w szkole szansę na edukowanie lokalnych społeczności i inicjowanie zmian w ich postawie, dlatego postanowili zainteresować nauczycieli wiedzą o wodzie, suszy i retencji. Kierowali się obserwacją, że wielu z nich swoje kwalifikacje na temat środowiska zdobywało w czasie, gdy o zmianie klimatu mówiło się jak o wydarzeniu z przyszłości. Tymczasem najbardziej odczuwalny spośród jej skutków - susza hydrologiczna - trwa w Polsce już od dekady i stale się nasila. Dlatego tak cenne jest posiadanie aktualnych informacji, o tym co ją powoduje i jak można adaptować okolice do obecnych warunków.

Oto siedem faktów na temat tegorocznej suszy, o których edukatorzy mogliby wymienić się wiedzą z nauczycielami. 

  • 40,6°C zanotowało IMGW w Kołudzie Wielkiej 28 czerwca 2026 - to najwyższą temperaturę w historii pomiarów w Polsce

Tego dnia rekord sprzed 105 lat pobity został również w Słubicach (40,5°C), Toruniu (40,3°C), zaś 37°C zanotowano w Białymstoku, a 38°C w Lublinie i Rzeszowie. W stolicy Podkarpacia do końca sierpnia odnotowano aż 22 dni, podczas których temperatury osiągnęły lub przekroczyły 30°C! 

  • 65%mieszkańcówwojewództw podlaskiego, lubelskiego i podkarpackiego obserwuje wysychanie rzek i jezior w swoim sąsiedztwie 

To wynik badania przeprowadzonego przez agencję Lata Dwudzieste na potrzeby projektu "Kropla Wiedzy". Badanie pokazuje też, że co szósta osoba mieszkająca na wschodzie Polski wskazuje wyczerpywanie się zasobów wody pitnej za jedno z głównych zagrożeń, z jakimi ich region będzie musiał się zmierzyć. Co piąta badana osoba (22%) stwierdza, że chciałaby dowiedzieć się więcej, jak można oszczędzać wodę.- Zwykle zanim odczujemy niedobór wody w swoim domu, obserwujemy inne skutki suszy, jak wzrost cen żywności z powodu gorszych plonów, pożary lasów i łąk w swojej okolicy czy powodzie błyskawiczne, pojawiające się nagle w letnie południe po paru zupełnie suchych tygodniach - mówi Monika Sadowska z fundacji Rodzice dla Klimatu biorąca udział w projekcie Kropla Wody. - Trzeba zwiększać świadomość, że na poziom zasobów wodnych wpływ ma nie tylko zużycie wody w domach, ale przede wszystkim to, jak dbamy o jej gromadzenie się w krajobrazie. Promujmy zachowanie i ochronę tego, co naturalne, jeziorek, oczek wodnych, źródlisk, torfowisk, olsów i borów bagiennych, bo to w nich tkwi potencjał retencyjny. Rozpraszajmy retencję dzięki przyrodzie, jednocześnie unikając betonu i sztucznych, szczelnych zbiorników, które pogłębiają problem- dodaje ekspertka.

  • 75%polskich rzeknotowało w maju niski stan wody, a kolejne 23% - średni (wg pomiarów IMGW)

Mimo opadów deszczu nadal na większości punktów pomiarowych na rzekach utrzymywał się niski stan wody. Lokalnie w wielu miejscach oznaczało to problemy z zaopatrzeniem w wodę dla przemysłu i zasobu komunalnego. Najbardziej znaczącą konsekwencją tej sytuacji dla gospodarki było ograniczenie produkcji prądu przez elektrownie w Kozienicach i Połańcu, chłodzone wodą z Wisły. Jej zbyt niskie przepływy wymusiły wyłączenie z systemu ok. 1,3 GW mocy.

  •  625 gmin w Polsce wydało apel o ograniczenie zużycia wody

Jak podkreśla portal Świat Wody, który zbiera informacje o wodnych apelach, nie oznacza to, że w wielu gminach zupełnie nie ma wody, ale że w miejscach tych systemy wodociągowe doświadczyły problemów w jej dostarczaniu. Lokalne władze uznały je za tyle poważne, że poprosiły mieszkańców o ograniczenie zużycia. Apele te nie dotyczą mycia się czy używania sprzętów AGD. Władze proszą zwykle o ograniczenia podlewania ogrodów i trawników, napełniania basenów czy mycia samochodów - czynności, na które zużywa się znacznie więcej wody niż na inne typowe domowe aktywności.

  • 93 ostrzeżenia przed suszą hydrologiczną wystosowało IMGW w szczytowym momencie lata - 15 sierpnia. Łącznie obszary objęte tymi ostrzeżeniami stanowią połowę kraju

Ostrzeżenie to oznacza, że w rzekach i zbiornikach wodnych na danym terenie nastąpił znaczny spadek poziomu wody. Jest to sygnał, że braki opadów oraz przesuszenie gleby powodują realny niedobór zasobów wodnych.

  • 8 województw dostało w maju Alert RCB „Uwaga! Duże zagrożenie pożarowe lasów. Zachowaj ostrożność i nie używaj ognia w lesie i jego sąsiedztwie" 

Mimo mroźnej zimy sytuacja wodna w Polsce nie uległa wyraźnej poprawie, a kilka niemal bezdeszczowych tygodni na wiosnę sprawiło, że już w maju zagrożenie pożarowe stało się poważne. To właśnie wtedy wybuchł największy, jak dotąd w tym roku pożar - w Puszczy Solskiej na Roztoczu przez tydzień spłonęło ponad 1100 hektarów lasu. 

  • 5425 pożarów odnotowano w Polsce do początku sierpnia - wg danych Ministerstwa Klimatu i Środowiska

W przeciwieństwie do ogromnego zagrożenia, które we Francji i Hiszpanii zmusiło tysiące osób do ewakuacji, w Polsce mieliśmy do czynienia przede wszystkim z dużą liczbą małych lokalnych pożarów, które nie objęły tak dużych obszarów jak na południu Europy.- Nie mamy aż tylu godzin słońca w roku i tylu upalnych dni latem co kraje śródziemnomorskie, ale wysuszenie Polski ma nie tylko klimatyczne przyczyny. Przez całe dekady starano się odciągnąć wodę z naszych bagien i mokradeł, tak by więcej terenów można było wykorzystywać do produkcji rolnej i leśnej. W efekcie dzisiaj w Polsce łączna długość rowów melioracyjnych jest trzy razy większa niż długość wszystkich polskich rzek! Woda z deszczu spływa nimi do rzek i morza, zamiast zasilać lokalne wody gruntowe.  W efekcie powstaje wiele punktów, gdzie zasób wodny staje się zbyt mały dla potrzeb miejscowej ludności, a do tego powstaje zagrożenie pożarowe. Na szczęście proces ten jesteśmy jeszcze w stanie odwrócić, jeśli tylko będziemy szerzyć wiedzę o małej retencji i wdrażać ją lokalnie - wyjaśnia Wojciech Szymalski, prezes fundacji Instytutu na Rzecz Ekorozwoju.

Wróć do aktualności